Sprytna plastelina to wytwór nowoczesnej techniki. Ze starą, znaną nam wszystkim łączy ją tylko jedno - plastyczność materiału. Polimery potrafią dziś zdziałać cuda. Sprytna plastelina nie ma żadnej z wad tej starej i mnóstwo nowych zalet... i mówię to Wam jako "klient", a nie żaden sprzedawca czy marketingowiec! Bo odkąd wzięliśmy ją do naszego sklepu, nasz dzieciak porwał dwie, a ja mam też swoją. I ciągle ją międlę w dorosłych rączkach... ;)
Piasek kinetyczny był jednym z ostatnich wynalazków dla dzieci, który na chwilę mnie wciągnął. Na początku naszej znajomości mogłem go przesypywać między palcami dłuższą chwilę bez znudzenia... Ale sprytna plastelina bije piasek kinetyczny na głowę! Zabawy z nią jest dużo więcej, nawet dla tych najmłodszych inaczej ;)

Sprytna plastelina - dlaczego sprytna?
Jest miękka, ale to znacie ze starej wersji. Ale potrafi być też twarda. I nie chodzi mi o to, że jest taka po wyjęciu z lodówki. Czyli jednocześnie i miękka i twarda - sprzeczność, nie? Otóż wszystko zależy od tego jak ją traktujecie. Jeśli ugniatacie ją tak normalnie jak to z plasteliną się robi, to jest miękka i zachowuje się jak jej stara siostra. Ale przy mocniejszym nacisku, uderzeniu, działa jak amortyzator.

Zróbcie z niej kulkę - jak będziecie ją międlić, to się rozwałkuje. Ale jeśli rzucicie nią o podłogę, odbije się jak kauczukowa piłeczka i będzie podskakiwać jeszcze jakiś czas. Taka sprytna ta plastelina. To niesamowite, naprawdę można bawić się kulką sprytnej plasteliny zamiast używać piłeczek gumowych. Gdy ulepicie kulkę nie do końca kulistą to zabawy jest jeszcze więcej, bo będzie dobijać się w nieprzewidywalnych kierunkach. Złapanie takiej to nie lada wyzwanie.
Śmieszne jest też to, że pozostawiona sama sobie rozlewa się powoli - zachowuje się trochę jak piasek kinetetyczny. Zrób kulkę sprytnej plasteliny i połóż na stole - za kilka minut znajdziesz kolorowy placuszek.
Plastelina bez wad, czyli sprytna plastelina
Sprytna plastelina nie brudzi i nie pozostawia tłustych plam. W dotyku jest trochę "tłusta" ale nie przekłada się to w praktyce na tłuste plamy, które pamiętamy z zabaw dziecięcych starą plasteliną.

Drobne kawałki sprytnej plasteliny nie wcierają się w dywan i włosy. Nawet jeśli urwiecie mały kawałeczek i przykleicie np. do dywanu, to i tak łatwo da się go wydobyć z włosia. Można go ponownie użyć, dołączając do pozostałej masy.
Różne zanieczyszczenia typu włos itp. też łatwo daje się usunąć z plastelinowej kulki.
Esy floresy ze sprytnej plasteliny
Jest też bardzo ciągliwa i długo zachowuje spójność, czyli połączenie z resztą masy. Można ją rozciągnąć do postaci bardzo cienkich nitek. I z nich robić obrazki... nasz dzieciak w ten sposób robi cudeńka na stole. I kolejna różnica do starszej siostry - pamiętacie takie obrazki uzyskiwane z rozcierania plasteliny na kartce? Ze sprytnej plasteliny nie da się takich zrobić, bo tak się nie rozmazuje. Ale to chyba dobrze, bo nie będziecie jej mieli wtartej w ściany i dywan.
Gdy zrobisz z niej wałek, to delikatnie go rozciągając dojdziesz właśnie do wersji "cieniutka niteczka". Ale jeśli szarpniesz naprawdę mocno, to wałek się rozerwie w taki dość statyczny sposób - jakbyście złamali plastikowy albo metalowy pręt. Nie wiem jak to bardziej obrazowo opisać - musicie to zobaczyć.

Szał kolorów
Chcesz przezroczystą? Nie ma problemu. Jest taka i nazywa się Niewidzialna - zupełnie jakbyś bawił się płynnym szkłem. Ale chcesz świecącą w ciemności, czy nie? Bo z innymi "normalnymi" kolorami to zupełnie spoko, jest ich kilkanaście. A na dodatek jeszcze różne zaskakujące wersje - kameleon na przykład. Albo plama ropy, tudzież mieniawka i miedzianka. I każda śliczna.
Niektóre się mienią (mają w sobie kolorowy brokat albo drobinki innych połyskliwych substancji), inne świecą w ciemnościach, większość zmienia kolor pod wpływem temperatury - np. ogrzane w dłoniach. Są też metaliczne w wyglądzie - srebrne i złote.
Problem jest tylko jeden - trudno się zdecydować, którą w końcu wybrać. My mamy kilka... ;)

A pełny wybór wersji i kolorów zobaczysz w sklepie MaliCiekawscy.pl - zerknij TUTAJ.
Jak już ją będziecie mieć, to zobaczycie, że to żaden tekst reklamowy - to prawdziwe wrażenia z kontaktu ze sprytną plasteliną.